Menu

Śladami Cesarzowej

podążają Ci, dla ktorych chińszczyzna to coś więcej niż ryż z warzywami w pięciu smakach....

Dluga droga do Tokio

duo.na

Z racji urlopu planowalam odpoczac od uwierajacych tu i owdzie realiow zycia codziennego. Mialo byc cieplo i przyjemnie, choc wybor padl na Wietnam organizacja wyjazdu dostarczala roznorakich problemow. Obywatel J znalazl stosunkowo tanie polaczenie do Tokio, poniewaz do Japonii wjazd jest bezwizowy, odpadl jeden z problemow. Reszta sama sie zorganizowala. Po raz pierwszy jechalam nieprzygotowana. Nie zaplanowalam dokladnie co i kiedy zwiedzam, nie sprawdzilam co i gdzie mozna zjesc, gdzie zrobic zakupy itp. Owszem poczytalam to i owo, ale po raz pierwszy ktos zorganizowal za mnie. Moj wklad to kupno biletu pociagowego do Pekinu skad byl wylot. Poniewaz wyprawa miala byc niskobudzetowa, wybrany lot choc dluzszy (przesiadka w Szanghaju), byl tanszy i oczywiscie dostarczyl dodatkowych atrakcji w postaci zatkanych uszu i dodatkowego zmeczenia.

Wyruszylismy po polnocy. W mojej miescinie nie mozna zamowic taksowki, czasem nawet odmawiaja pojechania pod wskazany adres. Wyruszylismy wiec nieco wczesniej, na wypadek gdyby, w ogole taxi po drodze nie bylo. Najpierw marsz do jednej z glownych ulic by zlapac taksowke, pozniej oczekiwanie na pociag, ktory spoznil sie tylko 4o minut. W przedziale stwierdzilismy, ze “ktos spal w naszych lozeczkach”. Na szczescie mialam przygotowane na ewentualnosc wlasne przescieradlo. Ogrzewanie zostalo wylaczone wiec nieco zmarzlismy, a porywisty lodowato zimny wiatr przewial nas do kosci. Posiliwszy sie standardowo w McDo, korzystajac z dobrodziejstw komunikacji miejskiej w postaci metra a nastepnie specjalnej kolei, dotarlismy na lotnisko. By uniknac oczekiwania na bagaz z luku (ladowanie bylo w nocy i obawialismy sie, ze mozemy nie zdazyc na ostatni shuttle bus) mielismy ze soba tylko plecaki jako bagaz podreczny. Z reszta wiele rzeczy nie potrzeba na 5 dni.

Niemilo sie zrobilo przy kontroli. Panu nie spodobaly sie moje kosmetyki a szczegolnie tonik, ktory byl w pojemniku 200ml. To nic, ze plynu bylo zaledwie ¼ opakowania. Uparl sie, ze mozna tylko zabrac opakowania do 100ml. Probowalam tlumaczyc, ze zawartosc jest niewielka, ale nic nie wskoralam. Nadasana, w myslach rzucajac inwektywami, wyrzucilam tonik do smieci. Obywatel J pocieszal, ze dobry tonik nabede w strefie wolnoclowej, ale tu bardzo sie mylil. Otoz pasazerowie lotow do Korei Polnocnej, Japonii i Tajlandii mieli specjalna poczekalnie,  nie tylko bardzo mala, ale tez odgrodzona od innych, izolatke. Zatem pomysl z zakupami w strefie wolnoclowej odplynal w sina dal. Pierwszy lot, do Szanghaju minal milo, ale na szanghajskim, lotnisku nie bylo czasu na zakupy. Drugi lot, juz do Tokji uplynal na kontemplacji niezgorszej kuchni. Niestety, ffilmow na zadnym odcinku nie wyswietlano. Pozniej bylo tylko przyjemnie.

Tokio! Droga od samolotu do shuttle bus, z przejsciem wcale dlugimi korytarzami, z jazda specjalnym malym pociagiem miedzy terminalami, z odprawa imigracyjna (zdjecie plus odciski palcow= wymagane od wszystkich obcokrajowcow), z dopytaniem o shuttle bus, bo jest ich kilka i nie wiedzielismy, ktory jedzie do naszego hotelu, zajela nam prosze zgadnac ile?...... SIEDEM minut!!! 7 minut tylko!

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • fusilla

    Strasznie jestem ciekawa Twoich opowieści z Kraju Kwitnącej Wiśni! I nie tylko! Serdeczności podrzucam i wielu wrażeń życzę!

  • chiara76

    ja też jestem ciekawa Twojej opowieści o wyjeździe do Japonii, chociaż taki króciutki to wyjazd. Czekam na więcej.
    ps. co do toniku, to niestety, wszędzie walczą z tymi przepisowymi ilościami, nawet jak masz na dnie butelki, wyrzucać każą, więc ja już się przyzwyczaiłam. Pozdrawiam;)

  • duo.na

    Drogie Panie,
    Prosze uzbroic sie w cierpliwosc. Wpisy wkrotce sie pojawia:)

© Śladami Cesarzowej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci