Menu

Śladami Cesarzowej

podążają Ci, dla ktorych chińszczyzna to coś więcej niż ryż z warzywami w pięciu smakach....

blogoslawienstwa

duo.na

Boze blogoslaw KFC! - zakrzyknal ktoregos dnia Obywatel J. Od kiedy przeprowadzilismy sie do malego miasta ma ciagle problemy trawienne. W skrocie, jego imperialistyczny zoladek nie trawi wysmienitych potraw kuchni chinskiej. Szczerze, to choc lepiej radze sobie z problemem, gdyby nie to ze sama gotuje, wykonczylabym sie po miesiacu. KFC, byc moze przez ewentualne standardy, szczegolnie dotyczace oleju jest latwiej strawny. Jedyny problem w cenie i monotonii stolowania sie we wspomnianym fast-foodzie.

Boze dzieki Ci za klimatyzacje! - westchnelam dzis rano wysuwajac reke spod koldry by chwycic pilota i wlaczyc urzadzenie. W ubiegly piatek ustawowo wylaczono centralne ogrzewanie. Niewazne, ze temeratura jest ponizej 10 stopni a w nocy zdarza sie nawet -1. Zarzadzenie jest i trzeba go respektowac. Nie majac wplywu na rozporzadzenia i dodatkowo nie placac za energie elektryczna z luboscia (choc szczerze nienawidze) wlaczam klime i dogrzewam cztery sciany. dzienny punkt dowodzenia przenioslam z biura do salonu, gdzie klima jest wyjatkowo wydajna i z nudow poogladam TV.

Z utesknieniem wygladam wiosny!

Komentarze (11)

Dodaj komentarz
  • asiaya

    My też głównie gotujemy sami. Od kiedy ograniczyliśmy jedzenie na mieście (a mam tu na myśli dobre restauracje, a nie uliczne budki), wyraźnie zmniejszyła się częstotliwość sensacji żołądkowych.

  • ilenka50

    Fakt, błogosławione. Ja w Kairze też błogosławiłam klimę. Miałam dość nieprzewiewny pokój i parę rzeczy do wyprania. Stawiając sobie za wzór McGyvera za pomocą paska od spodni i klimatyzacji zrobiłam całkiem skuteczna suszarkę do spodni:))))

  • duo.na

    Asiaya,
    W poprzednim miescie moglismy nawet stolowac sie w studenckiej restauracji. Tu niestety ten wariant nie przejdzie. Czasem tylko pomyslow na potrawy brak!

    Ilenka,
    Potrzeba matka wynalazku!

  • fusilla

    Rozumiem, że to chińskie jedzenie, które u nas serwują chińskie restauracje, to nie to samo, co w Chinach?

  • marga77

    z tskich blogoslawienst sklada sie tez kawalek szczesvia :)))

    Gusillko, kiedys byl caly reportaz o wlasnie azjatyckim.jefzeniu w Azji i takowym w Europie, jedno vylo z tego pewne, Azjata jedzac "swoje" jedzenie tutaj po raz pierwszy, bardzo sie dziwi, ze nazwa niby ta sama, a smak zupelnie inny :)))

  • marga77

    o boze Fusillko mialo byc, sorry!

  • duo.na

    Fusilla,
    specjalnosc z jednej prowincji w innej smakuje zupelnie inaczej! Ekzperymentowalam na kaczce po pekinsku:)

    Marga,
    Masz w zupelnosci racje! Dochodzi tu jeszcze tzw. MSG (wzmaczniacz smaku i zapachu), ktore jest powszechnie uzywane w Chinach oraz wspomniany oleju z recyklingu:)

  • marga77

    ogladam madre reportaze, znaczy sie ;))))

    dlatego wlasnie jestem bardzo ciekawa jedzenia w Chinach i w nosie mam wszystkie sraczki swiata, bede jadla wszystko :)))

  • duo.na

    Marga,
    Odwazna jestes. Wez ze soba leki na rozwolnienie!

  • asiaya

    Sraczki w podróży są mega uciążliwe, jeśli np. z 3 tygodni jeden musisz spędzić w hotelu, a i potem nie za bardzo jesteś w stanie normalnie jeść. Ostatnio lekarze doradzają, żeby nie przyjmować leków hamujących, tylko , za przeproszeniem, swoje odsiedzieć ;). Aleweź ze sobą elektrolity!
    Jednak taka mała przygoda pokarmowa to nic, najgorzej wrócić z lokalsem w brzuchu i nie mam tutaj na myśli ciąży ;)

  • duo.na

    Asiaya,
    Masz w zupelnosci racje. Moj wujek wrocil z Indii z niespodzianka i zostal pacjentem instytutu chorob tropilaknych na jakis czas:)

Dodaj komentarz

© Śladami Cesarzowej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci