Menu

Śladami Cesarzowej

podążają Ci, dla ktorych chińszczyzna to coś więcej niż ryż z warzywami w pięciu smakach....

tak blisko a tak dlugo!

duo.na

Pewnej niedzieli, korzystajac z przerwy w deszczu (tak, tak, pisalismy sie na pore sucha a padalo 10 dni bez przerwy) oraz przerwy w zajeciach, postanowilismy odwiedzic miasteczko nieopodal - Kampot (polska wiki naprawde niewiele informuje). Przewodniki mowily o odleglosci 1.5 godziny autobusem lub 2 godziny pociagiem. Nie jestesmy maniakami kolei, ale skoro nowootwarta, to postanowilismy sprobowac, nie zwazajac na niemilosiernie wczesna pore odjazdu, 7 rano!. Powod podrozy byl nastepujacy: odpoczac od halasu i kurzu oraz jesli sie uda kupic herbate i pieprz, ktory jest lokalnym specyfikiem.

przedzial1

Pociag i przedzial

przedzi1przedzi2przedi3

Dowolne pozycje podrozowania

Dwugodzinna podroz okazala sie nieco dluzsza, ale miasto wynagrodzilo z nawiazka. Poniewaz powrotny pociag byl w samo poludnie, obawiajac sie, ze nie bedziemy miec wystarczajaco duzo czasu na obejrzenie okolicy, postanowilismy wrocic autobusem. Znany nam, zaufany przewoznik nie mial jednak transportu po poludniu, wiec skorzystalismy z jedynego mozliwego, we wczesnych godzinach popoludniowych.

 komp1

Miasto, ukazalo sie naszym oczom czyste, zorganizowane, ciche a co najwazniejsze, pelne malych restauracyjek oferujacych doskonale lokalne jedzenie, po niskich cenach oraz odpowiednia ilosc kawiarni, wiadomo z kawa i slodkimi wypiekami.

 

Miasto urzeklo nas swoim kolorytem, gdybysmy mieli ze soba paszporty, zostalibysmy tam conajmniej na jedna noc. Kupilismy herbate, kawe, pieprz, objedlismy sie dobrego jedzenia i ze smutkiem wsiedlismy do autobusu powrotnego, ale nie obylo sie bez niespodzianek. Autobus przyjechal opozniony o godzine, pakowanie ludzi i bagazu zajelo I'm sporo, bo jakos nie mogli sie doliczyc pasazerow i sprzedanych biletow oraz pomieszali ludzi do roznych miast jadacych. Ruszylismy, ale kierowca zatrzymal sie za najblizszym zakretem na dotankowanie. Potem, przecznice dalej, na sprawdzenie opony. Nie wiem co "naprawiali", ale wszystko odbylo sie z ludzmi na pokladzie. W miedzyczasie obserwowalam jak powstaja ponizsze kosze na smieci.



Pozniej juz bylo bez niespodzianek, do czasu, gdy na rozdrozu, tuz przed miastem docelowym, kierowca rozpoczal zbieranie haraczu, by dowiezc niektorych blizej ich hoteli. Pieniadze zebral, ludzi wypchnal gdzies, niekoniecznie blisko ich hoteli, po czym dojechal do miejsca wlasciwego. Wszytko to trwalo ponad 4 godziny, a mielismy spedzic w podrozy tylko 1.5! Dlatego na lotnisko pojechalismy juz tylko z zaufanym przewoznikiem!

 

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • marga77

    kolegę mam, który uwielbia te okolice i juz za pierwszym razem nauczyl sie, zeby skumac sie z prywatna osoba, cos jak ten w Pekinie co to jego wizytowke Wam zostawilam, co to zajmuje sie taksowkarstwem i przed przyjazdem wynajac takowego na wycieczki, w praniu sie nawet okazalo, ze ma rodzine w Wietnamie, do którego to kraju kolega pozniej sie po Kambodży wybieral i tam go rodzina przejela, obwożąc gdzie chciał :)

    moim marzeniem do zrealizowania jest min Kambodża, chwilowo przyznano mi sanatorium, wiec skupiam na miejscowym realizowaniu, a realizacja azjatycka odłożona na czasy emerytalne ;))) zazdraszczam Ci serdecznie, ze tak sobie o! możesz ;)))

    wczoraj pilam herbatę z pieprzem od Ciebie, bardzo smaczna! dziękuje!

  • duo.na

    @Marga,
    Skoro przyznano Tobie senatorium, nie zastanawiaj sie, bierz! Kambodza nie zajac, nie ucieknie!

    Bardzo mi milo (pije wlasnie ichniejsza kawe).... a gdyby miala za malo pieprzu, to zawsze mozesz ziarenek dosypac:)

  • duo.na

    @Marga,
    Przypomnialam sobie, ze kierowce na caly dzien wynajelam, gdy mialam u siebie Rodzicielke i Sister, do zwiedzania okolic Datong. Faktycznie, facet okazal sie w porzadku, wcale nie z polecenia.

    Pamietam tez, ze dwa lata temu mielismy tuktuk, ktory obwozil nas po kompeksie swiatynnym Angkor Wat. Facet doprowadzal mnie do szalu, bo za kazdym razem po wyjsciu z przybytku, trzeba go bylo szukac na wielkim, upchanym tuktukami parkingu, bo on sie zwijal w kokon i spal! Troche czasu przez niego stracilismy, a byl z polecenia.

    Tegoroczny wyjazd nie byl pod znakiem zwiedzania, ale relaksu. Wycieczka trafila sie przypadkiem:)

  • eliatrieste

    Coraz bardziej sobie uswiadamiam, ze nie jestem takim milosnikiem podrozy, jak kiedys sadzilam :))
    A te kubly na smieci sa calkiem ladne, chociaz bardziej by mi pasowaly jako donice na taras :)

  • marga77

    Duo -
    o sanatorium, to ja składałam wniosek juz w ubiegłym roku, wiec biere w ciemno :)

    no mysmy tez w Pekinie mieli dzielnego rikszowego z rublami :D

  • duo.na

    @Elia,
    Podrozowanie jest rewelacyjne, tylko czasem trafiaja sie zgrzyty w niedooliwionych srubach:)

  • duo.na

    @Marga,
    jest o czym opowiadac :)

  • sekretarka.bozeny

    O to ciekawostka, Bożenka nie zdawała sobie sprawy, że aż tak specjalny podarek otrzymała - tym bardziej dziękuje :)))
    Pięknie wygląda miasteczko, ale za 4h w autobusie to Bożenka dziękuje raczej. ;)

  • duo.na

    @Sekretarka B,
    Ciesze sie, ze przesylka dotarla na miejsce, bo z poczta to nigdy nie wiadomo!

    Prosze Bozenki, mnie najbardziej zaskoczylo, ze produkty, ktore turysci kupuja, wlasnie wspomniana herbata czy pieprz, nie byly dostepne w miescie, w ktorym mieszkalismy! Tzn. po dwoch tygodniach zagladania w rozne zakamarki znalezlismy jedna, nieco sfatygowana puszke herbaty!

    Mozna jeszcze wynajac taksowke... za odpowiednia cene oczywiscie:)

© Śladami Cesarzowej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci