Menu

Śladami Cesarzowej

podążają Ci, dla ktorych chińszczyzna to coś więcej niż ryż z warzywami w pięciu smakach....

pozegnanie Kambodzy.....

duo.na

czyli wschody slonca sa przereklamowane. Ostatni odcinek podrozy do Kambodzy.

Zwiedzilismy okoliczne wioski, miasteczka, klasztory i inne swiatynie. Postanowilismy, za namowa wynajmujacego nam domek, obejrzec wschod slonca w swiatyni Angkor Wat. Brzmi super, ale.... wstac musielismy ok 4, bo kawa, drobne przygotowania, dojazd... a wschod przed 6! Ciemno, trzeba uwazac, by sie nie potknac o kamienie, albo nie wpasc na siedzace w roznych dziwnych miejsca osoby czekajace na "wielka chwile". Znalesc miejscowke do wymarzonego ujecia trudno, bo niektorzy ustawiaja sie tuz przed obiektywem twojego aparatu, bo przeciez znalazles dobra miesjcowke. W skrocie, kolorowo jest, ekscytujaco mniej, a biorac pod uwage, wczesna pore, zdecydowanie wole ogladac zachody slonca.

 angkor

Kambodza, podczas pierwszej wizyty, jawila sie jako idealne miejsce do odpoczynku od halasliwych Chin. Prosta, aromatyczna kuchnia, bardzo tania, daje doskonala przerwe od nafaszerowane glutaminianem sodu menu chinskiego. Uprzejmi, cisi, pomocni ludzie umilaja pobyt jak tylko moga. Niestety, kraj sie zmienia, w moim odczuciu niekoniecznie na lepsze. Chinczycy zweszyli szanse na zrobienie tu biznesu, a wraz z Chinczykami przybyly ich maniery, o ktorych juz nie raz pisalam. Wiec panosza sie, krzyczac do siebie, zostawiajac samochody tak, ze terasuja ruch; pchaja sie, itd. Nie chce ogladac Kambodzy "zagarnietej" przez Chinczykow. Dlatego tez w najblizszym czasie nie planuje powrotu do tego pieknego kraju. 

Pozostaje kwestia kolejnego zimowego urlopu. Ma byc blisko, cieplo i przyjemnie.....

 tuktuk2

Poobiednia drzemka kierowcy lokalnej taksowki.

 

© Śladami Cesarzowej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci