poniedziałek, 15 marca 2010
Przyszla, dlugo wyczekiwana, zakrecila kolorowa chusta i zniknela. Wiosna. Rozbudzila zmysly i kazala na siebie czekac. Czekac w bezruchu nie zamierzam, bo juz czuje ja przez skore. Pobieglam w weekend do centrum z nadzieja, ze cos upoluje. Mialam ochote na bielizne w atrakcyjnym wiosennym kolorze. Nic mnie nie zachwycilo. Natomiast usmiechnal sie do mnie czerwony kaszmirowy sweterek.. i juz jest moj :) Sweter jest przepysznie cieply a mi ciagle zimno. Na bielizne jeszcze przyjdzie czas.
piątek, 12 marca 2010
nie lubie, bo to znak, ze trzeba pojsc do sklepu. Wizyta w sklepie oznacza tlok, halas, stracony czas i energie oraz wydane na zbedne rzeczy pieniadze. Wczoraj byla jajecznica z ostatnim kawalkiem bekonu i ostatnia, odmrozona specjalnie na te okazje bulka. Bulek takich juz nie kupie, bo przestano wypiekac. Ostatniej ksiazce zostalo zaledwie kilka rozdzialow - celebruje kazdego wieczoru. Ostatki energii dzis spozytkowalam na mycie podlog. Po wolnym juz nawet slad sie rozmyl. Mam tylko wspomnienia utrwalone aparatem fotograficznym. Ciekwskich odsylam na fotoblog. Z planow na najblizszy semestr nici. Uniwersytet obdarzyl nas szczodrze dodatkowymi godzinami, niskoplatnymi w dodatku. Zatem na rozwoj nie mam ani czasu ani sily, chyba ze przez sen sie uda. Nie lubie, gdy okolicznosci zmuszaja mnie do zmiany lub zaprzestania rozpoczelych juz prac. A skoro tak.... Przyjdzie sie pozegnac z tym uniwersytetem.... Jednakze mam juz kilka pomyslow na przyszlosc, bo chodzi o to, by bylo lepiej:)
piątek, 26 lutego 2010
Po dzisiejszej lekturze blogowiczow zadumalam sie na chwile. Jedna z Pan napisala o podkradaniu pomyslow. Nie chce sie rozwodzic nad etyka czy ochrona praw autorskich, ale napisze o tym co dzieje sie na moim podworku. Przyklad 1:Tuz przed Chinskim Nowym Rokiem Pani dziekan poprosila mnie o nagranie pewnego materialu dla studentow. To jej "program autorski", ktory mial on byc umieszczony online i sluzyc studentom do rozszerzania wiedzy i cwiczenia jezyka. Calkiem zbozny cel. Zatem nie wazne, ze jestesmy na urlopie, ze zamiast kilku stron maszynopisu bylo blisko setki, zgodzilismy sie. Wspolnie z innym nauczycielem, spedzilismy kilka godzin (dwa popoludnia dokladnie) w studiu nagraniowym. Przegladajac material w wieczor przed nagraniem, czesc wydala mi sie znajoma. Zapukalam wiec do sasiada, wspominanego kiedys Jamesa. Czytajac dokladniej stwierdzilismy, ze dzial dotyczacy pracy w biurze, to nic innego jak Jamesa program przygotowany dla jego studentow w poprzednim semestrze. Wtedy tez zrozumielismy, dlaczego Pani dziekan nie chciala by James bral udzial w nagraniu. Przywlaszczyla sobie jego prace. Nawet nie dokonala zmian. Skopiowala calosc! Bylo nam bardzo nieprzyjemnie tym bardziej, ze na poczatku ubieglego semestru James wspomnial Pani dziekan, ze chcialby miec dostep do serwera uniwersyteckiego. Jako znawca e-learning chcial stworzyc przy uniwersytecie wlasna strone, na ktorej umieszczalby dodatkowe materialy i pomoce naukowe dla studentow chcacych poglebic znajomosc jezyka angielskiego. Ja i James mielismy kilka planow na najblizszy semestr. Planow zwiazanych z rozwojem naukowym i ciekawymi programami dla studentow. Zeby je wdrozyc musielibysmy uzyskac zgode Pani dziekan. Chyba jednak stracilismy ochote na realizowanie czegokolwiek. Osobiscie chcialam napisac skrypt dla moich studentow z "kultury", bo ksiazka zaproponowana jest daleko za trudna dla nich - nie ten poziom jezyka. Skrypt moglby byc tez wykorzystany przy planowanej pracy doktorskiej. Taki byl plan, ale z realizacja sie wstrzymam. Przyklad 2: Mam kolege, Turka, ktory jest manadzerem w firmie produkujacej opakowania kartonowe. Kartony sluzace do pakowania zywnosci musza miec odpowiedni certyfikat i firma takowy posiada. Opowiadal, ze jeden z jego poddostawcow, chinska firma, ktoregos pieknego dnia przyslala maila informujacego, ze ma certyfikat. Kolega ze zdziwieniem stwierdzil, ze ow certyfikat to ten sam, ktory ma jego firma. Chinczycy zmienili tylko nazwy firm, reszte pozostawili bez zmian! Wniosek. Chinczycy nie sa moze zbyt kreatywni, ale na pewno niezwykle utalentowani w kopiowaniu!
wtorek, 23 lutego 2010
Takajedna i Fusilla upomnialy sie o malunki, ktore otrzymalam od dziadkow mojej studentki. Dzis zrobilam zdjecia i prezentuje: kaligrafie z cytatem z Konfucjusza i akwarela z motywem wodno-kwiatowym
Czasem robie zdjecia tylko blox nie zawsze pozwala mi na ich umieszczenie. Dlatego otworzylam fotoblog, do ktorego wrzucam to co moje oczy zobacza a aparat utrwali. A z reguly utrwalam takie Chiny, jakich nie widac w folderach reklamowych, obrazy, ktorych nie pokazuje telewizja chinska. Dla mnie to Chiny codzienne, czasem piekne a czasem .... po prostu inne. Zapraszam ciekawskich :) Naleze do osob szczuplych. Nigdy w zyciu sie nie odchudzalam. Spadki wagi zdarzaly sie, a i owszem. Zawsze jednak byly wynikiem stresow w pracy lub problemow w zyciu osobistym. A gdy oba czynniki zebraly sie razem, schudlam w ciagu chyba dwoch tygodni 7 kg. I wazac sie z moim kotem mowilam, ze wazymy razem tyle co worek cementu. Dodam w nawiasie, ze kocio byl lekko otyly :) Rodzicielka zawsze twierdzi, ze jestem chuda. I uwaza, ze sie odchudzam. Od kiedy mieszkam daleko, juz niegrozne mi badawcze spojrzenie i trudne pytanie: "po co schudlas?". Jednakze to pytanie juz nie jest dla mnie trudne. Znalazlam bowiem odpowiedz: "schudlam by, po zalozeniu dwoch par cieplych, grubych rajtuzow, bez problemu wcisnac sie w ulubione spodnie!" - bez koniecznosci biegania po sklepach w poszukiwaniu nowej pary. Ubieram sie "na cebulke" i z utesknieniem czekam wiosny! |