Menu

Śladami Cesarzowej

podążają Ci, dla ktorych chińszczyzna to coś więcej niż ryż z warzywami w pięciu smakach....

wpadlam....

duo.na

... w dziure w podium sali wykladowej. Dziura jest w newralgicznym punkcie, doklanie tam, gdzie najchetniej staja wykadowcy. Tak bylam przejeta gadaniem, ze nie zauwazylam niespodzianki, ale kto by sie spodziewal!  Z sali uslyszalam przerazone: "Oooooooooooooo!", a pozniej bylo juz smiesznie, tym bardziej, ze na szcescie nic sobie nie uszkodzilam!

ani muzykologia ani muzykoterapia

duo.na

Obiecalam ubieglorocznym wybitnym studentom, ze dla nich cos upichce. Znalezlismy czas, wymyslilam jadlospis. Spotkanie calkiem sie udalo. Dziewczyny pozalily sie, ze maja w tym semestrze bardzo napiety grafik. Zerknelam i zobaczylam jeden z przedmiotow, ktorym i mnie obdarowano. Z ciekawosci spytalam o nauczyciela, podrecznik - Chinka, podrecznik ten sam, ktory mi podsuneli. "Czy wiecie, co bedziecie robic na zajeciach?" - dopytywalam. "Tak, bedziemy spiewac posenki!" - odpowiedzialy z usmiechem dziewczeta.

Donosze, ze przedmiot to nie muzykologia ani nawet muzykoterapia!

 

Ps. jakby kogos interesowalo, czym sie zajmuje, jak mnie tu nie ma to prosze KLIK

cat cafe czyli nie wiem od czego zaczac

duo.na

Pomysl odwiedzenia kawiarni-kociarni pojawil sie tuz obok odwiedzenia japonskiego zoo, bo chcielismy zobaczyc szczesliwe zwierzeta. Do zoo dotarlismy w Kumamoto, ale okazalo sie zamkniete ze wzgledow bezpieczenstwa po trzesieniu ziemi. Kawiarnia byla niedaleko hotelu w Fukuoka, ostatnim miescie, ktory odwiedzilismy. Poszlismy tuz po obiedzie. Ponizej kot pilnujacy kasy.

Procedura wejscia specyficzna, nie wiem jak to sie odbywa w Europie. Wchodzisz na wycieraczke, czekasz az obsluga poda kapcie, bo obowiazuje zakaz dotykania podlogi inaczej niz w kapciach. Buty wrzucasz do szafki, rece spryskujesz dezynfikatorem i przechodzisz przez kolejne drzwi. Ustalasz czas, ewentualnie napoje, dostajesz instrukcje jak sie zachowac. Potem juz tylko glaskanie, zabawy lub sesje zdjeciowe.

Nam trafila sie pani, ktora dokarmiala towarzystwo, ale chyba zbyt hojnie. Delikwent, ktorego widac na zdjeciu ponizej, przejadl sie, nadmiar oddajac wprost na nogi Obywatela J, z kryjowki na wysokosci.

Dwa rudzielce sie pobily, malotaly nasikaly w kacie, a pozostale towarzystwo czesciowo poukladane do snu, mniej zabawowe bylo. Zdziwila mnie liczba kotow z krotkimi lub zakreconymi ogonami. Poza tym w niezbyt duzej jak na moj gust powierzchni bylo ich blisko 20. Malo miejsca do biegania, ale duzo krzeselek, stolikow jako przeszkody. Foremki do spania tez byly.

Kot, jak przystalo na gatunek, charakterne byly: jeden czarny ciagle uzalajacy sie na swoja egzystencje, rudzielec traktujacy kawiarnie jak swoje krolestwo, rozdzielajacy razy od czasu do czasu, kolejny jak sfinks nieruchomy, ale wszystkie rowno zarloczne, z wyjatkiem tych, ktore spaly gleboko.



© Śladami Cesarzowej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci