Menu

Śladami Cesarzowej

podążają Ci, dla ktorych chińszczyzna to coś więcej niż ryż z warzywami w pięciu smakach....

Refleksje spoznione

duo.na

Dzis przeczytalam artykul w China Daily o wizycie Premiera w strefie po przesieniu ziemi w Syczuanie. Wen Jiabao pojechal do wiosek najbardziej dotknietych majowa tragedia by celebrowac Chinski Nowy Rok. W artykule czytamy, ze Premier odwaznie stawil czolo lodowej temperaturze. Wzial udzial w obchodach noworocznych przygotowanych przez mniejszosc narodowa Qiang w Beichuan, odwiedzil szpital w Deyang i fabryke turbin a Mianzhu. Pacjentom i ofiarom trzesienia ziemi zyczyl prosperity w nowym roku. Ogladalam tez relacje z jego wizyty w TV i wszystko byloby pieknie gdyby......

Przypomne, ze 12 maja 2008 w prowincji Syczuan mialo miejsce trzesienie ziemi o skali 8 stopni, w ktorym zginelo blisko 70.000 ludzi.

Pamietam, ze plakalam; kolezanki z pracy tez mialy lzy w oczach, gdy ogladalysmy relacje z miejsca tragedii. Po tygodniu nieustannych relacji mialam dosc. Wylaczylam TV moja psyche nie wytrzymala. Natomiast bardzo dotknela mnie reakcja moich uczniow na artykul, ktory wspolnie czytalismy. A moze brak reakcji... Artykul byl trudny (nie jezykowo). Przedstawial emocje rodzicow, ktorych jedyne dziecko umiera. Jak reagowac na taki oto opis: „na ciele mojej corki nie ma obrazen, tylko paznokcie ma zdarte do krwi” – zatem dziewczynka sie udusila!

Musze dodac, ze wladze lokalne zorganizowaly akcje ratunkowa dopiero w kilka godzin po katastrofie. Opieszalosc administracji lokalnej w organizacji akcji ratunkowej i ich arogancja w stosunku do rodzicow. (Rodzice w jednej z zawalonych szkol probowali sami odgruzowywac, ale zostali przegonieni przez policje; ekipa ratunkowa przyjechala dopiero po 5 godzinach!). Korupcja!!! – jak wytlumaczyc to, ze budynki administracji panstwowej stoja a szkoly sie zawalily, choc nie byly starsze? Dzieciaki stwierdzily, ze ich to zasmucilo. Zadnej zlosci, zadnej lzy, prawie bez emocji.

Rozmiary tragedii przerosly sily Chin. Wladze ostatecznie zgodzily sie przyjac pomoc miedzynarodowa. Na uwage jednak zasluguje fakt, ze brytyjskiej ekipie odmowiona wstepu do strefy dotknietej tragedia. Po kilkudiowym postoju w Hong Kongu wrocila do kraju! Skad ta wybiorczosc. Przeciez niewazne kto pomaga! Liczy sie zycie ludzi! ... Chyba, ale nie w Chinach.

I dodam jeszcze jak Chinczycy byli z siebie dumni, ze mimo tragedii jaka ich spotkala, to zorganizowali tak wspaniala Olimpiadie!

Owszem Olimpiade zorganizowali, ale troche zapomnieli o ofiarach tragedii w Syczuanie. Dzis nawet polowa z nich nie ma mieszkan. Ciagle zyja w namiotach a zima ich nie rozpieszcza. I pamietam jak we wrzesniu pytalam studentow o pomoc dla ofiar. Mowilam im, ze ciagle mieszkaja w namiotach. Dzieciaki z usmiechem na ustach odpowiadaly, ze rzad sie tym zajmie. To niesamowite, jak oni wierza w swoj rzad i partie. Zupelnie bezkrytycznie, jak kilkuletnie dzieci... Niestety zostaje im to do konca zycia. W koncu do tego sa trenowani przez cala swoja edukacje – zaakceptowac!

Telewizja pokazuje mi piekne obrazy, ale ja tego nie kupuje! Czekam na konkrety. Jedna rodzina w nowym M3 mnie niesatysfakcjonuje. Mam tylko nadzieje, ze zima w Syczuanie nie bedzie zbyt sroga....

I jeszcze zdjecie, ktore dla mnie pozostanie symbolem majowej tragedii (wrazliwi nie powinni ogladac!!!)

 

Spiewac kazdy moze...

duo.na

A Francuzom wydaje sie, ze znaja jezyki obce. Kto probowal porozumiec sie we Francji w jakimkolwiek innym jezyku niz francuski, wie o czym mowa. A oto Francuz spiewajacy po chinsku. Zamiast piosenki Stinga "Anglik w Nowym Yorku" mamy "Francuza w Szanghaju".

Milej zabawy!

PS. nie martwcie sie, ze nie zrozumieliscie, Chinczycy tez nie :)

Chinski Nowy Rok

duo.na

Postanowilam przyblizyc Wam nieco culture Chin, dlatego ten wpis dotyczy Chinskiego Nowego Roku, swieta najwazniejszego dla mieszkancow Kraju Srodka. Ciekawych swiata zapewniam, ze o wspolczesnym spoleczenstwie bedzie wiecej w kolejnych wpisach. Potrzebuje tylko czasu.

Chinski Nowy Rok zw. Swietem Wiosny (raczej odwrotnieJ) ustalany jest wg kalendarza ksiezycowego – zatem jest to swieto ruchome. W tym roku wypada 26 stycznia. 

Wg legend rozpoczal sie od walk z mityczna bestia Nian (tzn. Rok w jezyku chinskim). Bestia zwykla tegoz dnia odwiedzac ziemie i pozeraz zapasy zywnosci, zbiory, a nawet ludzi, w szczegolnosci male dzieci. By chronic swoje rodziny, ludzie wystawiali przed drzwi jedzenie wierzac, ze jesli Nian zje to, co dla niego przygotowali, nie bedzie juz zagrazal ludziom. Wierzyli tez, ze czerwony kolor odstrasza bestie, dlatego tradycyjnie zapala sie czerwone latarnie. Glosne wybuchy petard, to tez sposob na odstraszenie intruza. 

Chinski Nowy Rok to swieto rodzinne. Chinczycy oddzieleni od rodzin i rozsypani po calym kraju (w pogoni za chlebem) a nawet po swiecie, uczynia niemalze wszystko by spedzic ten czas z rodzina. Jaki rodzic nie poswieci czasu, by przejechac kilkaset kilometrow, do rodzinnej wioski, by zobaczyc nie tylko rodzicow, ale tez swoje kilkuletnie dziecko zostawione im pod opieka. Male dzieci reaguja roznie, czasem nawet boja sie „obcych” – czyli wlasnych rodzicow. Lza w oku sie kreci. Ale co zrobic, jesli w rodzinnej miejscowosci nie ma pracy? Pozostaje wyprawa do odleglych prowincji. Bywa, ze powrot do domu trwa kilka dni! Na dworcach dzieja sie dantejskie sceny a bilety osiagaja niebotyczne ceny. Nic ich nie zraza, musza dotrzec do rodzin! Pociagi bywaja tak zatloczone, ze nie mozna przecisnac sie do toalety. Pomyslowi zakladaja pampersy :)

Tradycyjnie w wigilie Nowego Roku rodzina zasiada do kolacji. Potrawy roznia sie w zaleznosci od regionu. W regionach polnocnych kroluja pierozki, na poludniu "kulki" ryzowe ze slodkim nadzieniem. Po obfitej kolacji rodzina wystrzeliwuje pedardy przed domem. Przez caly nastepny tydzien trwaja spotkania rodzinne w domach czy to w restauracjach. Spotkaniom nie ma konca. Dla nietubylca, taki „maraton z rodzina” bywa niezwykle meczacy. Przezylam. Uwierzcie, bylo ciezko, ale warto! Jest co wspominac! 

Kolacja wigilijna w chinskiej rodzinie przypomina nasza, bozonarodzeniowa. Mamy pieczolowicie przyrzadzaja potrawy a potem wszyscy, niezwykle podekscytowani wspolnym spotkaniem, zasiadaja przy odswietnie nakrytym stole. Smiejac sie, dyskutujac spedzaja tak kilka godzin. Bo jest o czym opowiadac, jesli nie widzialo sie rodziny rok! Naprawde przepiekny czas!

Ten rok, to rok bawolu. Moj rok! Wiem, ze bedzie wspanialy. Zycze Wam "Happy 牛 Year"!

© Śladami Cesarzowej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci