Menu

Śladami Cesarzowej

podążają Ci, dla ktorych chińszczyzna to coś więcej niż ryż z warzywami w pięciu smakach....

niedzielny balagan

duo.na

Powinnam raczej napisac chinski porzadek :) A bylo tak. Otrzymalam informacje od kolegi skosnookiego, ze organizowane jest otwarcie ulicy komercyjnej i potrzebuja bialych. Mialo byc latwo prosto i przyjemnie. Spotkanie o 7 rano (to byl najtrudniejszy punkt) a zakonczenie o 9.30 tez rano i za to mieli zaplacic calkiem niezle. Niedziela wolna wiec skorzystalam z zaproszenia, jak wielu innych bialych. Tydzien przed impreza z wizyta przyszedl krawiec, bo specjalne stroje byly przygotowywane. I juz mialam przed oczami piekna sukienke szyta na miare. Na dwa dni przed wydarzeniem kolejna wizyta krawca i pani od sukienek. Dostalam do przymierzenia o dwa numery za duza, ale krawiec upieral sie, ze przerobi. Wtedy tez sie zorientowalam, ze zadne szycie na miare! Kupili gotowe i dopasowuja.

Nadeszla niedziela. Pobudka 5.30, kawa i 6.30 autobus. Umowiona bylam z kolega zmotoryzowanym - czyli posiadaczem skutera - na 7. Mielismy dotrzec na miejsce 7.15. Bylam przed czasem i zadzwonilam do skosnookiego po dokladne namiary na miejsce, w ktorym miala sie odbyc uroczystosc (bo wczesniej zamiast adresu dostalam nazwe parku i to bardzo duzego). Obiecal, ze kogos do mnie wysle choc nie bardzo wiedzial gdzie dokladnie jestem. Przyjechal kolega na skuterku i stwierdzilismy, ze skoro ma to byc kolo wiezy telewizyjnej to podjedziemy tam. Niestety nic nie znalezlismy. Zadzwonil inny skosnooki, by nas zlokalizowac. Ulica, przy ktorej czekalismy byla mu nieznana. Zlapalam straznika parku i poprosilam by podal dokladne namiary. Skosnoocy rozmawiali 10 minut. A moim zdaniem podanie nazwy ulicy i numeru powinno wystarczyc. O 7.30 pojawil sie kierowca. Zapakowalismy sie do samochodu. Jedziemy. Minelismy wieze telewizyjna, kilka przecznic i po 10 minutach bylismy na miejscu.

Miejsce... Pustkowie, kilka niezamieszkalych blokow w poblizu, dziura w ziemi, czerwony dywan i reklama :"Foundation of Australian and New Zeland commercial street". Na miejscu byla juz orkiestra i tancerze - rzekomo Aborygeni. Tradycyjnie spytalam o toalete... Nie ma! W poblizu nie bylo nawet publicznej!

Tuz przed 8 zjawili sie pozostali biali. Zaczely sie przebieranki. Oczywiscie w autokarze, bo nie bylo innego miejsca. Panie dostaly sukienki, ale mojej nie bylo! Panowie dostali mundurki. Smialismy sie do rozpuku. Impreza miala sie rozpoczac o 8.28 (bo Chinczycy lubia liczbe 8). 8.35 dalej nic.

Ustawili nas, ale potem czesci kazano sie wycofac. Smialysmy sie, ze nie jestesmy wystarczajaco reprezentacyjne:) A w takzwanym miedzyczasie dostalam sukienke, ale w rozmiarze 46, przy moim 32 to troche za duzo! Ale sprytna Chinka spiela mnie naokolo agrafkami! Po pol godzinie litosciwie zaprowadzila nas do autokaru, bo na dalsze rozkazy czekalysmy na sloncu. Miala nas zawolac, gdy nadejdzie "ten" moment. Ok 10 przebralysmy sie w nasze ubrania, bo juz kilku oficjieli przyjechalo a nas ciagle nie potrzebowali. Pozostale dziewczyny - te reprezentacyjne -staly przy "piaskownicy", bo wazne osoby mialy sybolicznie cos posadzic, czy kamiec wegielny przysypac. Serdecznie im wspolczulam, bo nawet wody do picia nie dostaly a staly juz ponad godzine jak nie dluzej. O 10.30 z kolezanka zabralysmy torebki i po angielsku opuscilysmy uroczystosc. Najwazniejszej osoby ciagle nie bylo!

Nie wiem, kiedy zakonczono impreze. Wiem tylko tyle, ze miejsce, w ktorym sie odbywala bylo zaledwie 15 min piechota od mojego domu! Wiem tez, ze ten ktory nas, bialych zwolal, mial inne informacje dotyczace imprezy niz bylo faktycznie. Wiem tez, bo wyslal do nas e-maila, ze odpowiedzialny za zamieszanie zniknal nie zaplaciwszy - ponoc sprawa trafila na policje. I ponoc policja nie moze go znalezc. Ha, chcialoby sie rzec, przeciez to Chiny. Juz nie raz spotkalam sie z brakiem organizacji, a sprawy tych, ktorym nie zaplacono, na codzien pojawiaja sie w mediach. Chiny to duzy kraj, zniknac nie trudno. A my obcokrajowcy, kilka razy sie zastanowimy, zanim wezmiemy udzial w podobnym przedsiewzieciu!

A zdjecia strojow zamieszcze pozniej, zebyscie tez mogli sie posmiac!

zabie udka

duo.na

i odgrzewane warzywa - to nasza wczorajsza kolacja. Na talezu dostalismy wszystko z zaby, tylko nie udka! W Paryzu najlepsze zabie udka kupowalam u Chinczyka. Tu niestety kucharz sie nie popisal. Wyszlismy zniesmaczeni, nawet nie glodni choc nic nie zjedlismy. I postanowilismy, ze w niedziele nie jemy w szkolnej kantynie, bo ze swiezoscia ma malo wspolnego!

A dzis szaro i pada. Nawet kawa rano nie smakowala....

i zaswiecilo slonce

duo.na

ale dopiero dzis rano. Bedzie ladny dzien.

Wczoraj studenci mieli kolejne dwie, trudne godziny a ja chyba trudniejsze. Jednym z ostatnich moich pytan bylo: kto jest obecnie krolowa UK?. Niestety, nie znali odpowiedzi :(

Szefowa wydzialu zrozumiala moje uwagi i zgodzila sie ze mna. Studenci powinni sie cieszyc, ze beda mniej prac domowych.

A nauczycielka jezyka chinskiego wydaje sie byc inteligentna jednostka. Jest przejeta zadaniem jak malo kto! Ale nie tylko ona, bo ja z ekscytacji nie moglam wczoraj zasnac i do poznych godzin powtarzalam slowka!

A dzis od rana mam usmiechnieta gebe od ucha do ucha i zycze wszystkim milego dnia!

© Śladami Cesarzowej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci