Menu

Śladami Cesarzowej

podążają Ci, dla ktorych chińszczyzna to coś więcej niż ryż z warzywami w pięciu smakach....

w uznaniu zaslug.....

duo.na

Spotkal mnie niezwykly zaszczyt. Mianowicie, szalenie wybredna dyrektorka z departamentu jezykow obcych, w ktorym w tym roku akademickim przyszlo mi pracowac co nieco, zaproponowla mi przeniesienie do jej departamentu. Oznacza to wiecej godzin pracy, nie tylko "w klasie", ale tez udzial w konkursach (jako sedzia) organizowanych w czasie wolnym, za te same pieniadze! Nic tylko skakac ze szczescia! 

Kocham nobilitacje w chinskim wydaniu!

agresja na moje szare komorki

duo.na

Czesc nauczycieli-obcokrajowcow pobiera nauki chinskiego, dla poczatkujacych. Wybralm sie na ich zajecia, by zasiegnac rady o pomocne ksiazki na moim poziomie. Wyjasnilam nauczycielowi, o co mi chodzi. w odpowiedzi usyszalam: "ale ja nie ucze chinskiego". Niestety moja geba byla szybsza niz mozg wiec rzucilam pytanie: "to co tu wlasciwie robisz?" (w domysle, skoro to sa zajecia chinskiego dla obcokrajowcow, to po co przylazles skoro nie uczysz jezyka chinskiego). Uratowal sytuacje Francuz, ktory za wszelka cena staral sie chinskiego nauczyciela usprawiedliwic, bo ja juz szlam do pokoju kierownika instytutu na skarge, ze niekompetentnych ktos przyslal.

Po drodze zachaczylam o kierownika nauczania jezyka chinskiego zagranicznych studentow. Niestety, tez nie wykazal sie kompetencja. Wyslal mnie do biblioteki, ale zanim sie tam udalam zmusilam by sprawil czy ksiazki, ktore poleca tam sa. Oczywiscie biblioteka uniwersytecka nie jest w nie zaopatrzona. W zasadzie nie ma nic ponad poziom podstawowy.

© Śladami Cesarzowej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci