Menu

Śladami Cesarzowej

podążają Ci, dla ktorych chińszczyzna to coś więcej niż ryż z warzywami w pięciu smakach....

Wpisy otagowane : zakupy

osobiste asystentki

duo.na

mam dwie: jedna, przejawia przeblyski rozumu oraz wlada jezykiem potrzebnym nam w komunikacji; druga, z gatunku dumb-dumb zw. w skrocie DD (choc w tym przypadku to raczej 4D), przejawia niewiele, co mnie osobiscie uczy niezwyklej wrecz cierpliwosci.

Choc jestem raczej samodzielna, poniewaz nie otworzylam jeszcze konta do obslugi internetowych zakupow, czasem dzwonie do jednej z nich z prosba o pomoc. Z Pierwsza kupowalam patelnie; wybralam model, ktory wystepowal w dwoch kolorach czarnym i rozowym; Wytlumaczylam, ze chce czarny, lub kazdy inny byle nie rozowy, do ktorego jakos mam awersje. Towar dostarczono, zaplacilam, otworzylam paczke....... i jestem szczesliwa posiadaczka rozowej patelni!

Druga kupowala kilka produktow spozywczych dla mnie: musztarde (400g sloik), opakowanie koncentratu pomidorowego (5 puszek w op), miso (1kg op), kurkuma (1kg op). Poniewaz koncentrat jest w bardzo malych puszkach, ktore zuzywa sie za jednym razem, poprosilam o dwa opakowania. Nieco sie zdziwilam, gdy po tygodniu przyszla w towarzystwie kolezanki niosac podejrzanie duzo paczuszek oraz podajac bardzo wysoka kwote, ktora mialam zaplacic. Zaplacilam, i jak dziecko pod choinka bozonarodzeniowa, zasiadlam do otwierania pudelek. Otoz szanowna asystentka zamowila WSZYSTKO podwojnie, wiec teraz mam: dwa olbrzymie sloje musztardy, dwa kilogramy miso i tylez samo kurkumy. Mam nadzieje, ze zdaze zjesc przed uplywem waznosci!

co zostalo po swietach

duo.na

nie tylko wspomnienie! Tez roze, ktore kupilam z braku tulipanow oraz pierwsze marihuanowe skarpetki z wizerunkiem brodacza przypominajacego Ecsobara.

swieta

Skarpetki kupilam, bo nie moglam uwierzyc, ze ktos mogl je wyprodukowac i srzedawac!

 

herbatniki i inne okruchy

duo.na

W celach zakupowych udalam sie do lokalnego Tesco. Zapakowalam do koszyka herbatniki, chipsy, owoce i butelke wina. Kasjerka rzucila herbatnikami, chipsami i mango. Tu mie wytrzymalam. Prosze by nie rzucala zakupami. Spojrzala tepym wzrokiem i mowi, ze to nic nie szkodzi. Wiec tlumacze, ze pokruszone herbatniki nadaja sie na karme dla ptakow, a poobijane owoce na dzem. Wzruszyla ramionami. Reszta we mnie nie rzucila, ale bulki kolejnego klienta odbily sie od blatu i wyladawaly w moim koszyku. Klient nie zareagowal.

W drodze powrotnej przypomnial mi sie wiersz Brzechwy o mieszkancach jeziora, ktorzy chcieli zarabiac spiewem, ale nie specjalnie sie do tego przykladali, jako ilustracja do chinskich pracownikow.

© Śladami Cesarzowej
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci